SZEŚCIU KRÓLI

to właśnie już dziś… celebrujemy ŚWIATOWY DZIEŃ PAMIĘCI OFIAR KOŚCIELNYCH GWAŁTÓW I ROZPACZY z powodu BEZKARNOŚCI ICH BANDYCKICH GWAŁCICIELI.

 
     
 

 

PROROCTWO NA DZIŚ: GWAŁCĄCY DZIECI KATOLICCY PEDOFILE WKRÓTCE ZOSTANĄ PRZEZ NIEZAWISŁE PROKURATURY OSKARŻENI I PRZEZ NIEZAWISŁE SĄDY SKAZANI, TRAFIĄ DO NIEZAWISŁEGO LOCHU NA ZAWSZE BEZ PRZEDAWNIENIA I BEZ MOŻLIWOŚCI PRZEDTERMINOWEGO ZWOLNIENIA! Niech nam się spełni!

Co zupełnie oczywiste - w wielu wypadkach wyroki owe, ze względu na sprawiedliwą surowość i konieczną długość, a przede wszystkim odbywane dokładnie i starannie, aż do ostatniej minuty i sekundy, będą oznaczać dożywotnie pozbawienie wolności, a nawet pies z kulawą nogą nie wyśle im najmniejszej paczki. Za to pod celą… Ojoj, będzie się kotłowało, srogi BUL będzie odczuwalny egzystękalny, ciszę przerywać będą liczne i ostre smagania w celi batem autokrytyki, eschatologiczne mąki będą szczere, a ekspiacje donośne, by nie rzec: jarmarcznie hałaśliwe. Usłyszy wielu. Wielu pojmie w mig. Odbyt tych wyroków odbije się. Szerokim echem i innymi zjawiskami. 

...i życie stanie się znowu odrobinę piękniejsze ;).


Pedofilia i gwałcenie dzieci od niepamiętnych czasów jest trądem, który zżera wiele duchowych i uduchowionych instytucji: powiatowe zrzeszenia murarzy lichtarzy dla grabarzy, kantonalne izby kierowników kierowców komunikatoryki stosowanej, (na)gminne zrzeszenia mentorów kabli długich, jak diabli, wsiowe kuuka oduczycieli tonięcia we wzwodzie i nstruktorów innej gimbastyki. Co i raz jakaś baza przenosi pęczkami malarzy i tynkarzy do innych zajezdni dla zootechnikrów - i powszechnie wiadomo, z jakiego powodu i w jakim celu te machinacje są podejmowane. Oczywiście te liczne, idące zapewne w dziesiątki miliardów w skali roku odrażające przypadki są dobrze znane opinii społecznej. Ale wiadomo także, jaka instytucja we WszechświAcie znajduje się (i zawsze od zawsze się znajdowała) na pierwszym miejscu gwałcenia, ukrywania, sprzyjania, pełni zrozumienia chowania i przenoszenia. Jest tylko jedna taka instytucja i wszyscy bardzo dobrze się orientują. Tego byle cham w sukmance nie zmieni. I jeszcze jedna ważna uwaga... żeby się komuś umysłowo niesfornemu coś głupawszego, niż religijny dogmat nie uroiło, zaznaczamy: NIE TWIERDZIMY tu, że każdy ksiądz katolicki to pedofil, ani że każdy ksiądz to homoseksualista. Twierdzimy jedynie, że niektóre, zupełnie dla nas wiarygodne media, ukazują rzeczywistość w której niektórzy księża to pedofile (i jest ich o tyle właśnie za dużo), oraz że niektórzy księża to homoseksualiści.

W tym miejscu nie zawadzi trochę statystyki. Ze źródła u samego źródła, żeby ominąć kłamstwa i manipulacje nieuczciwych kłamiących manipulujących, wiemy doskonale, że CO NAJMNIEJ 2 PROCENT KSIĘŻY KATOLICKICH TO PEDOFILE:

- Także my mamy ten trąd w domu - mówił Franciszek o pedofilii. Podkreślił, że wie od swoich współpracowników, iż w Kościele zjawisko to dotyczy 2 procent duchownych. - Te dane powinny mnie uspokajać, ale muszę powiedzieć, że w ogóle mnie to nie uspokaja. Uważam to za coś niesłychanie poważnego. Dwa procent to księża, a nawet biskupi i kardynałowie. A inni, jeszcze liczniejsi, wiedzą, ale milczą, wymierzają karę, ale bez podania powodu - oświadczył Franciszek. - Uważam ten stan rzeczy za nie do zniesienia i mam zamiar stawić mu czoło z surowością, jakiej wymaga - podkreślił. >>>

Papież wkurzony na kościelne pedofilstwo? To nowość, ale zawsze lepiej późno, niż jeszcze później... A my oświadczamy, że pomożemy chętnie i bez zbędnych zwłok. Nie mamy żadnych, ale to żadnych uzasadnionych czymkolwiek wątpliwości, a wprost przeciwnie - posiadamy zupełną i całkowicie spokojną pewność, iż już najzupełniej niedługo, dzięki wielkim przemianom w systemie sprawiedliwości, do więzienia o srogo naostrzonym rygorze na bardzo wiele lat trafią wszyscy katoliccy bandyccy gwałciciele dzieci, którym niezależne prokuratury postawią doskonale udokumentowane, ciężkie zarzuty, a niezawisłe sądy w pełni te materiały uwzględnią w surowych wyrokach. Do więźnia pod celę trafi tą samą drogą również każdy katolicki bandyta, który sam nie gwałcił (szczególnie dzieci), ale zna gwałcicieli, ale wie, że gwałcili, ale ich ukrywał, albo dalej ukrywa, ale ukrywa, lub niszczy dokumenty i protokoły, ale wie, gdzie gwałciciele się ukrywają, ale na ten akurat temat zdradziecką mordę ma zamkniętą na głucho i na wieki wieków, asinus asinorum in saecula saeculorum. Nikt z bandyckiej kliki nie będzie oszczędzony - bo nie ma żadnego powodu, żeby takie kanalie uniknęły zasłużonej kary. Oczywiście niekatoliccy przestępcy też trafią do pierdla na tej samej zasadzie, spoko. 

Ostatnio pojawia się sporo katolickich komentarzy (ten-ów cierpi niewymownie na Rozumu głodek, kaja się jednak praktycznie wcale), że podobno najwięcej pedofilów jest wśród homoseksualnych mężczyzn. Ciężko stwierdzić, czy tak jest, ale z pewnością jest to możliwe. A dzięki światowej sławy socjologowi, pisarzowi, dziennikarzowi, Frédéricowi Martelowi i jego ważnym (acz o pewnym rozrzucie recenzji) reporterskim dokumencie pod wiele mówiącym tytułem “Sodoma” wiemy dziś również, że w Kościele katolickim istnieje największa społeczność homoseksualistów na świecie, a strukturalny homoseksualizm w Kościele to nie margines, ale system, który obejmuje wszystko, od seminariów po najbliższe otoczenie papieży (z okładkowej noty wydawcy).

Autor, nie niepokojony dotąd w widoczny sposób pozwami, zauważa również, że “homoseksualna socjologia katolicyzmu pomaga wyjaśnić inne zjawisko - kres powołań. Przez długi czas - jak zobaczymy [w tej zupełnie niedrogiej książce >>>] - młodzi Włosi odkrywający swój homoseksualizm lub mający wątpliwości co do swojej orientacji uciekali przed nią, wybierając zawód księdza. (...) Wraz z homoseksualnym wyzwoleniem lat siedemdziesiątych i socjalizacją gejów z lat osiemdziesiątych XX wieku źródło katolickich powołań w naturalny sposób wyschło. Nastoletni gej ma dzisiaj, nawet we Włoszech, inne możliwości, niż pójście do seminarium, albo do zakonu. Koniec powołań ma różne przyczyny, jednak paradoksalnie rewolucja homoseksualna jest jedną z najistotniejszych.”

(F. Martel, “Sodoma. Hipokryzja i władza w Watykanie”, wyd. polskie Agora 2019, ISBN 978-83-268-2789-1).

Martel formułuje czternaście tez, zwanych “Regułami Sodomy”, a najważniejsza z nich mówi, że im duchowny jest bardziej tolerancyjny i gejom przyjazny, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że jest jednym z nich; im zaś większym jest homofobem, tym pewniejsze, że jest aktywnym homoseksualistą. Posłuchajcie zresztą sami, chociaż mały kwadransik na dobranoc:

 


(Gdyby przeglądarka zablokowała okienko YT, odblokujcie ją, a jeśli nie da rady, to zapraszamy tędy >>> )

Coś Wam świta? Właśnie… Prawda, nieprawda? Wierzyć, nie wierzyć? Wyszukiwarki milczą na temat pozwów przeciwko Autorowi. A pozwy o naruszenie dóbr osobistych są jedynym skutecznym sposobem ich ochrony, jeśli nie jest się mafią... Zatem dla nas - do momentu zapadnięcia prawomocnego wyroku nakazującego odwołanie kłamstw - wszystko, co niekwestionowane tą drogą, jest prawdą. Na którą zerknąć wypada, jeśli kto chce zabierać głos w temacie. Osobom lekkomyślnie planującym podważanie niewygodnych dla nich ustaleń śledztwa "Sodomy" metodą 'na niewiarygodnego pieniacza' - polecamy serdecznie zapoznanie się z kompetencjami i osiągnięciami Autora tego niezwykłego reportażu.

Tym bardziej, że mocno i natarczywie to wszystko od lat zaczyna się układać w logiczną całość, zaczyna się wyłaniać. Wyłania się i wije. Obrzydliwe, oślizłe, ociekające, tętniące, napuchające, smrodliwo-czkające Poczwarzysko. Bestyja przeokropna ropna, zionąca fekaljadem, niezgorsze siejąca zgorszenie. O, Naiwna Ludzkości, czyż znajdzie się jakiś odważny Świetny Jeży, aby jednym silnym pchnięciem nakłuć to owrzodzenie cywilizacyjne? Od zaraz potrzebny i poszukiwany jest Ten Jeden Prawdziwy Zbawca Ludu - Dzielny Rycerz z odważnym, silnym koniem oraz krągłym, grubym, naprężonym, nabrzmiałym (mmm...), karbowanym, żyłkowanym, twardym, niezłomnym, niepokalanym (o, wrrr... ), dzierżonym pewnie i tęgo w spracowanych dłoniach, lśniącym zdrową, aksamitną powierzchnią, błyszczącym naoliwieniem i tchnącym świeżością mieczem! A może i z maczugą, albo buźdyganem, a najlepiej jeszcze z jakąś większego kalibru i autoramentu dzidą aż do samych kolan, z których właśnie powstał (chociaż niby “z kolan powstałeś, a w proch się obrócisz, ani się obrócisz za siebie, już w glebie”…). Zbawczego gatunku ratunku nam trzeba, niech głos nasz usłyszany będzie, a prośby wysłuchane w najwyższej instancji!

“Książka ta jest rezultatem zdziwienia, że tak archaiczna i zakłamana instytucja zachowuje tak silne wpływy” - pisze o niej znany krajowy teolog, antropolog i publicysta. I niewątpliwie ma rację >>>.

Jak wszyscy doskonale wiemy, rozwścieczony katolicką instytucjonalną pedofilią i pederastią oraz najbezczelniejszą bezkarnością katolickich bandytów, którzy gwałcili dzieci, papież Franciszek zniósł NARESZCIE tzw. tajemnicę papieską w sprawach wykorzystywania seksualnego przez duchownych. Oznacza to w praktyce, że biskupi nie będą mogli się już zasłaniać nią, gdy prokuratura lub inny upoważniony cywilny organ śledczy wystąpi o wydanie dokumentów sprawy – w tym dokumentów związanych ze śledztwem kanonicznym. >>>

W połączeniu z nieskutecznymi dotąd krajowymi przepisami >>> (które jednak już niebawem zaczną spadać na kościelnych bandziorów z siłą parowego kafara na pełnych obrotach!), będzie to iście wybuchowa mieszanka, która pozwoli wysadzić w powietrze ten zapowietrzony wrzód obyczajowo-socjologiczny, o ile nie zostanie on już wcześniej przez jakiegoś Zdobywcę rozerżnięty tępokrawędziastym narzędziem. Już żaden kamrat gwałcącego bandyty nie będzie niespiesznie i z dystyngowana manierą “uprzejmie informował” służalczego, śliniącego się, przygiętego wasalnie w 'pozie grzybiarza' urzędniczyny, że “niestety, ale nie może udostępnić dokumentów kościelnych, gdyż po prostu nie pamięta, gdzie się one znajdują”. Obaj będą w takiej sytuacji bez wątpienia skazani, i dopiero wówczas okaże się, że lata odosobnienia dadzą niezbędny czas do przemyśleń, że jednak nie było warto “nie pamiętać/zapomnieć”, lub “z godnościom licujoncom i najwyszszym szacónkiem” nie niepokoić dalszymi żądaniami o wydanie dowodów w sprawie. Że jednak trzeba było wejść z chłopakami o szóstej pięć, jak do tych terrorystycznych bab z naklejkami wchodziło się za każdym razem i bez jakiejkolwiek krępacji. Że jednak przez te dwadzieścia lat można było docisnąć i coś więcej z bandytów wycisnąć. Że, zamiast poszukiwać rzekomych łapowników przez uwłaczające ogłoszenia z klauzulą bezkarności, można jednak było coś więcej zrobić, aby kościelnych bandytów chwytać, oskarżać i osadzać. To właśnie dzięki owej "nierychliwości" systemu gwałciciele i ich opiekunowie rozzuchwalili się do stopnia niepojętego. To jest pierwiastek realnej winy, nie jakieś etyczne mrzonki. Bo wiadomo doskonale, że ludzie boją się tylko jednego rodzaju sprawiedliwości: ziemskiej sprawiedliwości oraz jej utensyliów: policji, prokuratury, sądów i służby więziennej. Inne "wymiary" mają głęboko w d... dużo by można tu napisać, ale nie wypada tak precyzyjnie opisywać tych anatomicznych lokalizacji i fizjologicznych czynności.

Zniesienie papieskiego sekretu - to ważna decyzja, która poświadcza w najoczywistszy sposób, iż kościelna pederastia i gwałcenie dzieci oraz systemowo-mafijne ukrywanie tych zbrodni istniało od wieków i istnieje dziś w skali przerażającej i niespotykanej w żadnym zakątku Wszechświata. Jest to także kolejny, ważny i wyraźny krok w kierunku ujawniania, piętnowania i lokowania w więzieniach KAŻDEGO SPRAWCY oraz KAŻDEGO MATAKA.

Mówimy tu o postępującym procesie zdecydowanych gestów unormalniania owrzodzonych punktów zapalnych. Jakiś progres jednak widać, mogło być gorzej... Filmy Sekielskich i podobne zaczęły się pojawiać, ludzie zaczynają mówić. A przecież jeszcze nie tak wcale dawno w Watykanie na całkowitym legalu można było kopularyzować dzieci, które ledwie ukończyły DWUNASTY ROK ŻYCIA. Wiadomo, komu na tym zależało i w jakim celu? I zgadnijcie, prosimy, komuż to, ach komuż NIE zawdzięczamy zmiany tej patologicznej odrazy? Taak, brawo! Odgadliście bez pudła: nie uczynił tego niejaki Wojtyła Karol, bo ten wielki "przyjaciel dzieci" miał pilniejsze sprawy na głowie, przez 26 lat nie zdążył po prostu i już, bo ten czas tak zaiwaniał, że ani się kto obejrzał, jak ćwierć wieku z legalną kopulacją dwunastolatków strzeliło, jak z bacika prasnął, ale żadna to tajemnica >>>.

Gdy tylko w naszym kraju zajdą wprowadzane właśnie, niezbędne i oczekiwane zmiany, zatriumfuje wreszcie prawo i sprawiedliwość, a wtedy realne i skuteczne ściganie KAŻDEGO PO KOLEI i WSZYSTKICH BEZ WYJĄTKU gwałcących małe dzieci zinstytucjonalizowanych bandytów i zbrodniarzy przeciwko ludzkości STANIE SIĘ. Co ważniejsze - stanie się to faktem realnie dokonanym, a ciężka, karząca dłoń wymiaru sprawiedliwości spadnie na zwyrodniałe karki tych, którzy do tej pory uwalani w płynach ustrojowych i substancjach półpłynnych o rozmaitych woniach, aż do dziś sprawiedliwości unikali, przed prawem umykali. Żaden nie uniknie tego, co nieuniknione: każdy beknie za swoje umoczenie. Ten Wielki Dzień ten będzie Pierwszym Dniem Wolnej Ludzkości… przynajmniej Ludzkości wolnej od zorganizowanego, zbandytyzowanego, skorporatyzowanego gwałcenia i poniewierania najbardziej bezbronnych, najsłabszych i niewinnych ofiar.

Przedostatnie podniesienie: od dawna w przestrzeni publicznej pojawiają się nerwowe emisje pseudofilozoficznego bełkotu, który wyrazić można ogólnie następująco: "pod żadnym pozorem i bez względu na okoliczności nie wolno atakować Kościoła, ani mu szkodzić, bo to jedyny obrońca naszej zagrożonej Ojczyzny". Na tego rodzaju kłopotliwe akty spektakularnej ekwilibrystyki mentalnej najłatwiej natrafić zapuszczając się nieostrożnie na bagniste bezdroża i wysypiska medialnych śmieci, ale oczywiście, jak wszystkie wapory, zdarza się, że przenikają one do realnego świata Normalnych Ludzi. Wszystkim umysłowo opustoszałym, którzy niezbyt roztropnie identyfikują się z takimi paranoidalnymi miazmatami - zwracamy uwagę, że jeśli będzą się tak nieudolnie starać, to się w końcu zestarają. I będzie fetor i wstyd. Lekko ruszywszy głową (sine qua non) łacno zatrybić, że analizowaniem dziecięcych odbytów oraz ukrywaniem gwałcicieli nikomu w niczym nie można pomóc, to raz. Istnieją o wiele wznioślejsze i bezsmrodne metody pomagania potrzebującym w potrzebie; choćby największa na świecie akcja charytatywna bez odniesień do wielkich nadprzyrodzonych paranoi, której coroczny Finał już niebawem! To dwa. A po ostatnie: żenua mocarna, ogarnijcie się wreszcie, bo siara na całą okolicę. To trzy. Cisną się oczywiście na twarze tych moralnie zramolałych pokrak znacznie bardziej nieprzyzwoite słowa i mocne wyrażenia adekwatne do ujemnego poziomu wychowania tych osób ludzkich, ale, w obliczu powagi tematu, powstrzymujemy się. Resztką sił, ale damy jeszcze radę. To cztery. A po ostatnie: każda przestępcza organizacja, szczególnie religijna, która od wieków uprawia niszczenie ludzkości, łżąc, jak pies oszukuje prostych ludzi, odbierając im gwałtem i podstępem pieniążki, gromadzi gigantyczne bogactwa wbrew wszelkiej etyce, gwałci dzieci i dorosłych, ukrywa bandytów i mataczy cynicznie, depcze Godność i Ludzkie Prawa - niszczy się sama, skutecznie i trwale. A nikt przy zdrowych zmysłach i dobrej woli nie będzie podejmował nonsensownych prób jej obrony i perfumowania takiego bagna. Ot, co.

Na koniec jeszcze propozycja do przemyślenia: w pełnym uznaniu "zasług" w "dobrowolnym oczyszczaniu" i "zdecydowanym zwalczaniu" kościelnej pedofilii i "spektakularnego demaskowania" ukrywania zbrodni przez religijne korporacje finansowo-seksualne uważamy za zupełnie celowe rozważenie wprowadzenia nowego formatu instytucji publicznej o uprawnieniach śledczo-sądowych i kompetencjach kontrolnej służby specjalnej (anonimowość interweniujących funkcjonariuszy, ochrona wizerunku, nieskrępowana możliwość natychmiastowego i niezależnego od innych służb i urzędów działania, dowolne korzystanie z podsłuchów, monitoringu i źródeł wywiadowczych etc.), powołanej na dobrze znany wzór kościelny. Proponowana dla niej nazwa to: Świecki Trybunał Inkwizycji Antypedofilskiej. Co myślicie?

 

* * *

 


 
 

Deklaracja Wolności Od Kościelnej Pedofilii

Mocą daną nam przez przynależność do Wielkiej Ludzkiej Rodziny, powołani głosami z przeszłości i teraźniejszości, czując ciężar tej odpowiedzialności na wątłych ramionach, nie odżegnując się wszakże od niej - ogłaszamy, co niżej następuje: dziś celebrujemy Światowy Dzień Ofiar Kościelnej Pedofilii, poświęcony, jak łatwo pojąć, ofiarom kościelnej pedofilii (choć katolickiej pedofilii oczywiście pojąć nie sposób). I deklarujemy: ANI JEDNEGO DNIA DŁUŻEJ!

Opłakujemy dziś ofiary kościelnej pedofilii. Ofiary ciche, słabe, w samotności przełykające łzy, jak i te, które odważyły się dokonać bezpardonowego, agresywnego ataku na największą świętość katolików - czyli poskarżyć się, że zgwałciła ich najohydniejsza i najbardziej zbrodnicza (biorąc pod uwagę liczbę ofiar, ilość zniszczonych umysłów i czas gwałcenia) instytucja na Ziemi.

Opłakujemy dziś straszliwe poniżenie Człowieczeństwa, podeptanie wszelkiej Godności, nokaut Rozumu,  opłakujemy zniszczone dzieciństwo i całe życie ludzi, których ktoś uprzednio prymitywnie okłamał religijnie, potem podstępnie oszukał, a następnie wydał w ospermione łapska szmatławej kadry owej pedofilskiej kliki… To nie do wiary, że można być aż takim potworem i głupolem, żeby własne - rzekomo umiłowane, he, he - dzieci wydać na pastwę jakiegoś oślinionego dziada w sukience, na którego nie znajduje się przecież ani jednego dobrego słowa przy wódce u znajomych… Jeśli kto nierozgarnięty i nie ogląda byle czego - niech zajrzy do Internetu, do komentarzy pod jakimkolwiek niezależnym artykułem o "dziełach" kościelnych: otworzą mu się oczy niezawodnie na tę "miłość" i "szacun", którymi "lud boży" darzy szczerze swoich pasterskich przewodników stada... A te obietnice, jak bardzo długie i mocne zarazem owo miłowanie będzie, to już ciary idą, bo żadnych wątpliwości, że szczere są... Swoją drogą: nie dziwi u wielu, również tych celebrytołkowatych, ten nagły i nomen-omen gwałtowny "kryzys wiary" i coraz liczniejsze chyłkiem czmychy do cywila, bo kto by to wytrzymał... ;-) Rzeczywiście, "głębia" tej wiary rzuca się na oczy, nie do wiary! A jednak - pomimo tego - masowe narażanie potomstwa na kontakty z organizacją zatrudniającą kilkuset pedofilów i/lub pederestów (wg. danych papieża) dzieje się każdego dnia w naszym ludożerskim kraju. Do pojęcia to nie jest.

Zróbmy zatem wszystko, a chociażby tylko coś, aby ta patologia została od JUTRA (tj. od dn. 7. stycznia 2020 roku panieńskiego) NA ZAWSZE ukrócona! Zróbmy wszystko, co możliwe, aby natychmiast odciąć tę klikę od pieniędzy i poparcia! Każda złotówka przekazana - najczęściej bez jakiegokolwiek księgowania i opodatkowania - pedofilskiej sekcie gardzącej ludzkością wzmacnia jej siłę! Przekazywanie pieniędzy zbrodniarzom jest niczym innym, jak WSPÓŁUDZIAŁEM w zbrodni - i oczywiście mamy nadzieję, że także będzie podlegać ściganiu, kiedy tylko sytuacja w kraju stanie się normalna i okoliczności pozwolą, a to już zupełnie niedługo będzie.

Niezależnie od pobudek finansowania przestępców - czy to z bezdennej głupoty, czy (z powodu politycznej chytrości) świadomej i pełnej akceptacji dla ich kryminalnych działań - należy uświadamiać każdego, że to jest nikczemne i - mamy nadzieję - nie pozostanie nierozliczone! Jasełka, epifania, dostojnicy… PEDOFILSTWO, BANDYCTWO, KRYMINAŁ, FUNDAMENTALNE OSZUSTWO RELIGIJNE, GROMADZENIE BOGACTW BEZ PODATKÓW, UKRYWANIE ZBIRÓW w innych parafiach i rozmaitych domach "emerytów" - oto, na czym trzeba się skupić. A rozpaczliwe naganianie maleńko rozgarniętych grupeczek pożytecznych trzodowników na jakieś "tradycyjne" przemarsze i orszaki nie spowoduje niczego, poza cudowną manifestacją bazarowej przaśności "ludowej religijności", demaskacją ich tragikomicznej ignorancji, rozpowszechnianiem w mediach wizerunków i "nader głębokich" teologicznie wydumań uczestników, co oczywiście ma też swoje antropologiczne i socjologiczne plusy dodatnie (cytując klasyczną osobę ludzką).

No i jeszcze coś - trzeba obserwować otoczenie i reagować zdecydowanie (w razie potrzeby - postulowaniem leczenia psychiatrycznego). Reagować w każdym przypadku - aby powstrzymywać osoby odurzone paranoją, szukające homofilnego schronienia, albo urzeczone perspektywą łatwego bogactwa i bezkarnego poniżania innych - od prób przyłączania się do tego rodzaju potwornych organizacji! Nie tylko, aby chronić ich życie i zdrowie psychiczne, ale przede wszystkim - dla ochrony nas samych i zdrowego otoczenia.

Pochylmy się w zadumie nad losem milionów zgwałconych. To mogliśmy być my, to mogły być nasze dzieci, to MOGĄ BYĆ NASZE DZIECI. Wybór używania mózgu należy do nas! Pochylmy się nad ofiarami, bo przestępcy nigdy tego nie zrobili i nigdy tego nie zrobią - pomimo żałosnych prób maskarady i potoku bełkotliwych "samooczyszczeń" (które często są kolejnymi ciosami, oskarżającymi "prawdziwych", młodocianych sprawców) nie uda im się uniknąć tego wstydu i - oczywiście - więzienia. Ale to już historia na inną gawędę...

Dajmy świadectwo własnych przekonań, albo swoich przeżyć. Świadectwo potępienia - o ile to potępiamy, a głos w obronie i solidarności z nieszczęsnymi ofiarami niech zabrzmi donośnie: na mszy, na spotkaniu w pracy, na ulicy, na urodzinach, w knajpie, w metrze, w dwóch metrach, na plaży, w hotelu, w szkole, w przedszkolu, w meczecie, w synagodze, na plebanii… i tak dalej. Jeżeli zaś uważasz, że gwałcenie dzieci zasługuje na pochwałę - pochwal owe czynności seksualne możliwie głośno. Niech Świat się dowie, o czym marzysz w skrytości du...cha. Stań w prawdzie i się ogłoś - skoro twierdzisz, że wciskanie kapłańskiego prącia w dziecinny odbyt i firmowa ochrona za zebrane od trzody pieniążki zasługuje na aprobatę; miej odwagę wykrzyczeć to głośno. Wykaż się odwagą cywilną. Albo spier***niczaj na swoje rodzinne drzewo, do mamusi, do tatusia, do swoich adekwatnych. Dotarło? Dotarło, czy trzeba ręcznie wytłumaczyć? Przypominamy/uzmysławiamy, że suweren jest coraz bardziej znużony/skołowany, łatwo może dojść do przekonania, że jedynie ujęcie tego odłamanego konara we własne, spracowane dłonie… My, niewybujali fizycznie intelektualiści - możemy jedynie ostrzegać, póki co, a w razie jakby, gdyby, niechby ta miłość 'narodu' znalazła ujście, niechby te tamy prasły... Pośród unej miłosnej kurzawy będziemy mogli tylko trwożnie patrzeć i - ewentualnie, w zależności od trudnych okoliczności -  apelować do rozsądku i wzywać do jedynie głęboko przemyślanych działań… A wiadomo, jak to bywa z tą filozofią i tego rodzaju sprawami - w obejściu tyle spraw, a tak cholernie brak tego czasu; w narodowym medium Zenek operuje i filharmonizuje, epickie seriale umykają, a mecze, a strzelanki, a jaki film bezkostiumowy trza obejrzeć, żeby nie wyjść z wprawy… A gdzie tu jeszcze dumać i hamletyzować, pomiędzy wizją kur wizją, grillem u szwagra, gumofilcami, widłami, a brązową materią, w tym znojnym, gospodarskim życiu... Filozofia, zoofilia… Ta jedna literka to niby aż taka różnica? No, i tak to by wyglądało. Żeby nie było, że nie było napomnień.

***

Nie odwrócimy  czasu. Tak strasznie dużo go już zmarnowaliśmy - jako cywilizacja - że po prostu wstyd cokolwiek powiedzieć. Nie odwrócimy krzywdy zgwałconych. Ględzeniem nie uleczymy ich dusz, ani ciał. Ale możemy - i powinniśmy to zrobić - przyznać, że się zagapiliśmy, że przymykaliśmy oczy, że wygodniej było nam milczeć, bo co babcia powie, a to przecież najważniejsze, bo babcia głęboko wierząca, więc może mieszkania nie zapisać, więc walić całą resztę. Możemy także przeprosić ofiary za naszą opieszałość w rozganianiu bandyterki, w dostrzeganiu i demaskacji zboczeńców, w patrzeniu im na ich… no, w patrzeniu na ich bandyckie działania, słowem: w naszej społecznej ślepocie. ŚLEPOCIE. Uderzmy się w piersi - na trzy-cztery!

My, ludzie dobrej woli, współczujący z serca nieszczęśnikom i brzydzący się kryminalistami, możemy także, do czego gorąco zachęcamy i wzywamy, coś ofiarom ofiarować. Coś niematerialnego. Bo za szkody w pełni odpowiada moralnie - i wkrótce odpowie całkowicie finansowo i realnie, zgodnie z NIEWYMAZYWALNYM PRAWEM, oraz te rachunki zacznie bardzo sumiennie spłacać - pedofilsko-finansowe konsorcjum oszukiwania ludzkości z siedzibą w szambie (nowotworowym pomiocie międzynarodowych seksualnych stosunków prawnych, usankcjonowanym i zrodzonym kilkadziesiąt lat temu na skutek przestępczych knowań z faszystowskimi kanaliami). Nieszczęsnym ofiarom, które dziś wspominamy i kajamy się przed nimi za naszą bardzo wielką winę niedopatrzenia, możemy ofiarować cenne, bo nasze własne przyrzeczenie poprawy. Że nigdy więcej nie przymkniemy oka. Że wzmożemy czujność. Że każde dziecko będzie już bezpieczne i przenigdy nie dozna smrodliwego i dyszącego towarzystwa sukienkowego pedofilstwa, emitującego przenajkoszmarniejsze, teo-nielogiczne brednie logiczne, bezbrzeżnie przekraczające jakiekolwiek znane skale szaleństwa i debilizmu. I wreszcie - tym, którzy przeżyli atak religijnych bandytów (lub co gorsza nie przeżyli takiego ataku) - obiecać, że dołożymy PRAWDZIWYCH starań, ażeby winne gwałtów śmierdząco-instytucjonalne pedrylstwo zgniło w lochach i obozach pracy (oczywiście będzie to możliwe dopiero wówczas, kiedy w wolnych wyborach zwycięży i zatriumfuje prawo i sprawiedliwość). 

Zgniją w lochach, przynajmniej częściowo, także ci skamraceni z pedofilską bandą mocodawcy, poplecznicy, pomocnicy, podmiatacze, ukrywaciele, zaprzeczacze. Jesteśmy przekonani, że doskonale odrestaurowany, sprawny i śmigły aparat sprawiedliwości spowoduje znakomicie, iż sroga kara nie ominie żadnego kamrata, który swoimi decyzjami uchybił. Będzie żal, że sąd tyle lat przyznał na ośmiu metrach, i to nie za pobicie ze skutkiem, tylko za nie wszczynanie w porę i w czas śledztw, nie egzekwowanie odbierania przestępcom dowodów (“Panowie, jakie dokumęty? Nie ma tutej żadnych dokumętów, wujek przedwczorej wywiózł do wiaty w Kanie, zagranicom, tu sami utrzciwi do bulu przebywajom dzisiej.”), nie stawianie bandytom terminalnych, a uzasadnionych zarzutów i nie wspieranie Z NALEŻYTĄ STARANNOŚCIĄ ofiar… Raczej mało kto post factum, po odczytaniu sentencji, uzna, że się ta “przypadkowa” niechlujność opłacała. 

Ten straszny kredyt, który nigdy nie powinien być zaciągnięty, mozolnie spłacać na rzecz Pokrzywdzonych i Sponiewieranych będą także - co oczywista oczywistość, to oczywista oczywistość - zidiociali politycy, osłaniający pederastów i żyjących z nimi w patologicznej symbiozie wyborczo-finansowej (oj tam, zaraz robić sprawę, są w Ojczyźnie pilniejsze rachunki krzywd, jacyś nagrywający niedoszli deweloperzy, jakieś lewackie fundacje fluktuacje, jakieś polskojęzyczne szmatławce medialne, jakieś oszczercze prawdziwych boCHaterów książki wydawane w Piątek…). Generalna wyborcza dezynsekcja (a w wielu przypadkach także penitencjarna) wymiecie polityczne robactwo, chroniące się w zakamarkach odchodów cywilizacji, dezawuujące zza węgła Poszukiwaczy Prawdy i/lub/też/również ujadające zza węgła na tychże Poszukiwaczy. Już mi was żal. Odporne na tradycyjnego muchomora, galaretowate insektoby, grubo powalane partyjno-analizacyjną wazeliną, wynurzone po krótką, pogiętą szyję ze swojego rodzimego szambagna i klepiące zapętlone frazy paranoicznych panegiryków na “cześć” szefostwa pedrylofilskiej bandyterki… To już ostatni sezon, profesjonalna ekipa, którą dawno trzeba było wezwać, jest w drodze. Nie sposób sobie wyobrazić, aby ktokolwiek, gdziekolwiek i kiedykolwiek podał wam cokolwiek na powitanie, żeby chciał dobrowolnie przebywać obok, żeby się odezwał. A w takiej sytuacji życiowej cokolwiek trudno się będzie utrzymać na powierzchni... Pobrane niesłusznie i przestępczo (zasada legalizmu) pieniążki trzeba będzie zwrócić z odsetkami, do ostatniej dziesięciogroszówki, zapewne pojawią się pozwy kryminalne, skarbowe i oczywiście cywilne; zapadną wyroki i nakazy płatnicze będą często nadchodzić. Nadejdą czasy odszczekiwania i zdrapywania zaschłych plwocin. Nie będzie się żyło lekko, łatwo, ani przyjemnie. Będzie to obraz upadku, widok smutny, ale doświadczenie i intuicja nie pozwala podejrzewać, że opinia społeczna popadnie w żałobę i kiry. Wasz wybór to był, nikt inny wam tego nie uczynił. Dopiero, gdy rachunki zostaną spłacone, będziecie mogli próbować. Od zera.

Słowem - jesteśmy najgłębiej przekonani, iż nie unikną rozprawy i ostatecznego rozwiązania własnej kwestii wszystkie mendy, chamy, kanalie, matoły, które świadomie pedofilstwu dozwoliły się plenić, oraz ci, którzy im, niezależnie od podniety, sprzyjali. I tak się właśnie przyszłość wypełni… I nastanie prawo i sprawiedliwość, które Pan i Pani miłuje… A ludzkie gnidy, które okazały się przestępcami dającymi upust swoim najobrzydliwszym z ohydnych chuciom - wkrótce i nieuchronnie zostaną dożywotnimi klientami zakładów penitencjarnych o wzmożonym rygorze pracy przy tłuczeniu kamieni… W tym nasza nadzieja. Pomożecie? No, pomożecie? Długo mamy pytać???

 

 
 
Polski Lud Narodowy